Powroty... >> niedziela, 21 marca 2010 18:53:20
Powroty bywają trudne, ten też taki jest. Nie było mnie tu od bardzo dawna i pewnie nikt już tu nie zagląda. Witam i pozdrawiam wszystkich cierpliwych i przypadkowych gości.

Wiem kto rozmawia ze mną nocą. Przychodzi czasami i siada w przeciwległym kacie pokoju. Nigdy nie podchodzi do mnie, nigdy nie próbuje mnie dotknąć. Niekiedy jest tylko cieniem, czasem pozwala się widzieć. Rozmawiamy o rzeczach ważnych, ale rano wiem tylko, że były ważne lecz ich nie pamiętam. Nie boję się z Nim rozmawiać, ale nie pozwalam Jemu się zbliżyć.

Dawno mnie nie odwiedzał. Może jestem znów w fazie stabilizacji i na razie nie potrzebuję rozmów, a może odpuścił mnie sobie, bo jestem zbyt silna...
Tillo
komentarze [0]

REORGANIZACJA I ASYSTENTKA PREZESA >> środa, 1 lipica 2009 14:27:09
I nadeszła ta chwila, w której Prezes „poważnej” spółki dał wypowiedzenie Głównemu Księgowemu. Zresztą jedynemu księgowemu, jaki tam w ogóle kiedykolwiek zaistniał. Wytłumaczenie, w obecnie trudnych czasach dla przedsiębiorców, było iście prozaiczne – REORGANIZACJA. Nie byłoby to właściwie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że niecałe dwa lata wcześniej ten sam księgowy już raz odszedł z firmy z tego samego powodu. Wtedy REORGANIZACJA nie przebiegła pomyślnie, nawet chyba wcale nie przebiegła i wrócił aby ratować to co pozostało po REORGANIZACJI.

Tym razem jednak powinno się udać, bo inaczej firma padnie z kretesem, bowiem księgowy już nie wróci.

W celu uzyskania powodzenia proponuję w ramach REORGANIZACJI oddać księgowość na zewnątrz, a do biura przyjąć młodą i prężną ASYSTENTKĘ PREZESA. Osóbka ta powinna być niezwykle urodziwa i obowiązkowo na długich nogach i w mini zwanej przepaską biodrową. Jej długie blond włosy nie powinny kolidować w żadnym razie z bezwzględnym oddaniem dla Prezesa. Ponadto powinna być dyspozycyjna i lubić podróżować. Mile widziane będzie też prawo jazdy oraz uwielbienie dla małych dzieci. Powinna umieć nieżle ciuciać i gugać oczywiście.
Dodatkowym atutem będzie jeśli potrafi stukać w klawiaturę i logicznie układać dokumenty w teczkach, ale cechy te nie są wymagane bezwzględnie.

...
Tillo
komentarze [2]

Powroty >> czwartek, 26 marca 2009 14:51:43


Trudność polega niejako w tym, aby zawsze znaleźć to, czego się szuka. Miejsca wywołują refleksje, czar wspomnień może pozostawić posmak bólu. Ale to nie szkodzi, bo tak naprawdę potrzebujemy powrotów w każdej postaci.

Los ofiarował mi jeden z domów dzieciństwa. Spotykam w nim całą swoją przeszłość – tą dobrą i tą trochę gorszą (bo złej nie było na szczęście). Buduję w nim już od wielu lat swoją nową przeszłość i przeszłość moich bliskich, dzieje się w nim nasza terażniejszość...

Jakie to fajne uczucie spotykać znajome duchy na stromych schodach, słyszeć nocne poszeptywania minionych lat...

Kocham to miejsce, moje miejsce na świecie...

I chociaż wiem, że jest okruszkiem, to i tak dla mnie jest „całym światem”...
Tillo
komentarze [2]

Jesień >> poniedziałek, 13 października 2008 14:57:22

Jeśli jesień, to właśnie taka. Słońce, kolor, mgła...

Wjeżdżała do miasta drogą zamgloną, której pobocza mieniły się rudością.
Spod kół żwir pryskał w rytmie szalonego tanga.
Grało nie tylko w duszy, grało też na zewnątrz...
Powietrze pachniało dymnie, jesiennie...
Na włosach słońce igrało w kroplach rosy,
a konie parskały swoją melodię.

Miasto nie było przyjazne, miasto nie lubiło obcych.

Mury pochłonęły tango, słońce i wszelką radość,
Głucho dudniły kopyta, koła jęczały z wysiłku,
Nie chciała tu być, nie mogła tu mieszkać...

Wołały ją dzikie wrzosowiska, puste przestrzenie, ciemne bory...
Tam jest jej miejsce, tam musi powrócić...

Do jesieni, do słońca, do mgieł snujących się sennie po łakach...
Tillo
komentarze [2]

Stara Rzeźnia >> poniedziałek, 7 lipica 2008 14:55:27


Stara Rzeźnia nocą ubiera się w mroczne klimaty. Duchy pomordowanych zwierząt przechadzają się zupełnie naturalnie. Dźwięki ciszy muskają kosmatymi palcami każdego, kto odważy się tu zajrzeć po zmroku. Puste okna błyskają złowrogo dzikimi ślepiami przerażenia. Noc w Starej Rzeźni należy do upiorów. I tylko czasami człowiek zakłóca ich świat wkraczając z teatrem życia w ich conocność...

Świt zatrzaskuje drzwi za spóźnionym odchodzącym. Dzień oddaje Rzeźnię katom. Człowiek nie pamięta o przeszłości tu zamkniętej. Rozstawia po kątach stare graty, a z nich po cichu ulatują dusze i pozostają w przyjaznym otoczeniu zwierzęcych upiorów...

Lubię tam przychodzić, ale tylko za dnia. Noc zostawiam tym, którzy już nie czują strachu i bólu...
Tillo
komentarze [1]

La musique... >> czwartek, 12 czerwca 2008 15:54:00

Marzenia się spełniają, spływają leciutko i otulają zwątpienie.
Każdy dojrzewa do swoich zbiorów.
Żniwiarz wyszedł na pole życia,
La musique revient vite...

Tylko niech ucichnie świergot kosy.

Gdzieś daleko tańczą uśmiechnięte głowy,
A tu jeszcze ludzie płaczą nad swoim podłym bytem
I z nadzieją czekają na przybycie Żniwiarza.

La musiqe est la bas...


Polska - Austria ?????
Pozdrawiam kibiców
Tillo
komentarze [1]

...i zejdę po niej pierwsza... >> środa, 28 maja 2008 14:13:52


Ziemię okryła Zagłada chustą nicości. Życie zeszło do podziemia. Na powierzchnię wychodzi się tylko w celu szybkiego przemieszczania się na duże odległości. Nie są do tego potrzebne bolidy – leci się i już. Pod ziemią jest ciemno, nikt nie potrzebuje światła. Nie ma książek, nie ma gazet...

Diabeł siedzi nad kociołkiem i miesza w nim ogonem...

Zaprosił ją do tańca i wirują od gwiazdy do gwiazdy, czas i przestrzeń się nie liczą... Po drodze zostawili dwoje młodych, oni też już niedługo zaczną swój taniec...

A kiedy przyjdzie się rozstać nie chcę być ostatnia. Ustawiam w kącie drabinę i zejdę po niej pierwsza...
Tillo
komentarze [1]

Daj Boże Już Niedługo... >> środa, 14 maja 2008 11:25:32

Z okna na przeciwko patrzą na mnie wielkie i małe oczy. Dwa pluszaki siedzą spokojnie na parapecie u sąsiada i wiercą ślepiami, oba różowe...


Co mi tam, niech siedzą...

Wiosna... Ptaki oszalały już dawno temu, teraz polują na robaki, coby pozatykać wiecznie głodne dzioby maluchów.
Dzisiaj ostatni Ogrodnik, jutro Zimna Zośka i już pozostanie tylko słonko i ciepełko (mam nadzieję).

Czarny kot siedzi na parapecie i z uwagą wpatruje się w kuchenny stół. Od dobrego żarełka dzieli go szyba okna, miodowe oczy rzucają błyski, ostre ząbki pojawiają się w uśmiechniętym pyszczku. Wie, że Wiedźma Kuchenna wpuści go za chwilę do domu, przecież nie dalej, jak wczoraj przyniósł jej trzy dorodne myszy i pięknie ułożył na wycieraczce. Kochają go tutaj wszyscy, nawet ten stary kudłaty pies. Kocur przeciąga się leniwie, w czarnym futrze pojawiają się ogniki brązu, no dalej – otwórz mi drzwi Wiedźmo, muszę coś zjeść...

Dom – Kuchnia – Kawa – Szarlotka z Cynamonem – Czarny Kot – Kudłaty Pies – Leniwy Dzień – Kiedy?
Daj Boże Już Niedługo, Bo Padnę........
Tillo
komentarze [3]

Zmierzch >> piątek, 7 marca 2008 10:26:29


A gdy zapadnie zmierzch i nastanie godzina wspomnień
Znaleźć należy dla nich czas
Zapaść w wygodnym fotelu
Spojrzeć w płomień świecy
I odpłynąć w przeszłość
Powrócić do dawnych lat
Do ludzi którzy mieszkają w innym wymiarze
Do tych którzy odeszli za daleko
Ale może nie wszyscy na zawsze...
Tillo
komentarze [6]

Bez tytułu... >> środa, 30 stycznia 2008 14:42:45


Z okna zobaczyć kwitnący
czerwony kwiat w zaspie śniegu
pozostać w pamięci świata
na dłużej niż chwila życia
przekroczyć próg niewiadomego
w odpowiednim czasie
i nie być nigdy ciężarem
którego nie chce się nieść....
Tillo
komentarze [3]

Adam i Ewa >> czwartek, 10 stycznia 2008 11:01:00

Zdechły już nawet ostatnie wszy, wszystko pozdychało...

I to był właśnie ten moment, który wybrała sobie na pojawienie się w tym dziwnym miejscu. Pod ścianą stała stara brzozowa miotła. Jej rozczochrane witki opierały się o stertę butwiejących liści. Wisiało tam też obtłuczone i lekko przydymione lustro – wielkie – od podłogi po sufit sięgające. Bała się w nie spojrzeć, jeszcze się bała...
Nie była pewna, czy to, co zobaczy będzie się jej podobało. Miała świadomość swojego wieku, ale zawsze przecież można pomarzyć...
Ulica za oknem, brudnym zresztą i z firankami pajęczyn, straszyła namacalną pustką. Nie zmieniał tego wcale fakt, że snuły się nią różne, żyjące kiedyś, istoty, zaglądając raz po raz w okno pustymi oczodołami. Przenikliwe zimno dotykało ją swoimi długimi mackami, przenikało i zaraz biegło dalej zupełnie niezainteresowane jej osobą...

Co ona tu robi, po co właśnie tu przybyła, jaka siła jej to nakazała? Patrzyła przez brudną szybę na smutny świat i nie rozumiała, nic nie rozumiała...

Ktoś jej się przyglądał. Czuła zimne spojrzenie, ponaglenie do podniesienia głowy i kontaktu. Zagubiona w rozmyślaniach podniosła więc głowę i spojrzała w ... lustro... Miała przed sobą odzianą w biel, dumną postać z narzędziem swojej pracy niedbale przewieszonym przez ramię. Kosa nie sprawiała niemiłego wrażenia, ale puste oczodoły przerażały. Rzuciła szybkie spojrzenie przez okno – tam też była, wiedziała o tym doskonale. I już wiedziała też, dlaczego tu przybyła...

Jeden szybki ruch, jak smagnięcie bicza, bez zastaniwienia i było po wszystkim... Koniec...

Na skraju puszczy, w malutkiej chatce cicha starowinka spokojnie przędła nić. Kółko kołowrotka miarowo wystukiwało rytm życia. Pomarszczoną twarz rozjaśniał uśmiech, z początku nieśmiały, a później już całkiem pewny odbijał się w przymglonych oczach... Ona wiedziała i sobie przędła spokojnie dalej...

Głąboko w lesie wilczyca karmiła szczenięta – swoje i nie swoje. A tym obcym świat nadał imiona: Adam i Ewa...
Tillo
komentarze [2]

Pamięć i Tęsknota >> środa, 12 grudnia 2007 10:40:55



Zeschłymi ramionami dawnej pamięci była omotana niczym zapomniana przez Starą Pajęczycę przedwieczna jej zdobycz. Różnica była jednak w tym, że w przeciwieństwie do zawieszonej w pajęczej spiżarni muchy, żyła i mimo wszystko, miała się całkiem dobrze.
Brak możliwości na zapomnienie podsycał w niej ciągły płomień, doprowadzając do okresowych wybuchów niebezpiecznej mieszaniny miłości i nienawiści.
Nie było w niej miejsca na uczucia pośrednie. Jej życiem kierowały radości i smutki, miłość i nienawiść, nic więcej...
Droga, którą szła, pełna była wyrzeczeń, ale potrafiła czasami dorzucić na jej skraj kamyk chwilowej zachcianki niemożliwej, wydawałoby się, do spełnienia. Mała radość przyświecała wtedy jej poczynaniom przez jakiś czas, umilając innym chwile z nią spędzane.
Pogubiła w swojej podróży przez życie wiele różnych rzeczy, ważnych i mniej ważnych. Wiedziała o tym i było jej żal, bo wszystkie zguby mogła w każdym momencie odnaleźć na dnie swojej pamięci. Tęskniła nie za przedmiotami, one nigdy nie były dla niej wartością, tęskniła za ludźmi, tymi, którzy odeszli na zawsze i tymi, których pozostawiła po drodze. Czasami widziała ich roześmiane twarze w płomieniach świec, kiedy w nadchodzącym mroku zapadała w objęcia natarczywych wspomnień. Zawsze wtedy gorące łzy spływały z jej oczu znajdując swój kres w poduszce.
Wspomnienia miały nad nią władzę tylko wieczorami, nauczyła się bowiem, że w dzień stają się przeszkodą i nie pozwalała im się pojawiać.
Dni były przeznaczone dla tych, którzy stanowili jej teraźniejszość. To dla nich żyła, dla nich walczyła, im oddała swoją przeszłość zamkniętą w pudle na dnie pamięci. Nie żałowała, nie żałowała tego, co było, bo to co miała teraz było dobre, było piękne, było jej...

Tylko PAMIĘĆ I TĘSKNOTA ciągle plotły swoją sieć...
Tillo
komentarze [4]

*** >> wtorek, 20 listopada 2007 11:48:37

Wakacyjna miłość
zauroczenie
jak świerszcz
umiera
z braku pożywienia
późną jesienią.

Z pierwszymi przymrozkami
składa dłonie
w niemej prośbie
darowania życia.

Dajmy jej szansę
niech przetrwa zimę
między deskami
starej podłogi
albo za kominem.

Niech śmiechem rozwesela
szare codzienności.




Tillo
komentarze [9]

KACZA ZUPA!!! >> wtorek, 13 listopada 2007 09:31:18



Na przekór szarości dnia i upartemu deszczykowi: Kacza Zupa...

To znaczy bawmy się do rozpuku mimo szalejącej pogody. W kociołku warzy się winko z korzeniami, ogień strzela w kominku... Gomółkowe szybki mało wpuszczają do środka widoku na niepogodę. Na środku izby rozstawiony stół, metalowa kuleczka wesoło wpada w kolejne wygrane. Kwitnie zabawa... Panie i panowie w odświętnych strojach, króluje len i płótno, całkiem kolorowo. Tu i ówdzie natknąć się można na pawie pióro, czysty wybryk w tym doborowym towarzystwie, ale to właśnie Kacza Zupa...

Karczmarz i wesoła (z dużym dekoltem) karczmarka uwijają się wśród gości. Zabawa...

Idę tam, wtapiam się w rozbawiony tłum, spódnica zalotnie wiruje mi wokół kolan. Mam fajne czerwone pantofelki i duże czerwone korale, a w ręce ogromny kufel piwa. Muzyka, taka z folklorem w tle, wypełnia karczmę i zniewalająco działa na całą mnie. Nogi same chcą dylać...

Warkocze (jakie warkocze? przecież ja nie mam warkoczy!), jak u Heleny (z „Ogniem i mieczem”) tańczą obok mnie zakreślając zwariowane koła. Może tonie moje warkocze?...

Czy Kacza Zupa to real czy sen? Czy to ważne? Nie to nie ważne! Zabawa, muzyka, taniec – na przekór słocie, szarudze i na poprawę nastroju w obliczu braku słońca.

KACZA ZUPA dla wszystkich!!!
Tillo
komentarze [4]

Sny i wspomnienia >> czwartek, 8 listopada 2007 22:34:26



Nadchodząca nocka nie działa na mnie zbyt twórczo. Po całym dniu, nawet dość słonecznym, patrzałki odmawiają mi posłuszeństwa.

Tylko jedna niewielka sprawa nie daje mi spokoju.

Moja „mała dziewczynka” bolejąca z tęsknoty za swoim ukochanym Dziadkiem – Przyjacielem.
Mój Ojciec odszedł do wymiaru X już kilka lat temu i pozostawił w wielu sercach, mniejszych i większych, uczucie pustki. Takiego ostrego, fizycznego niebytu.

Ciepło spotkania we śnie, uśmiech, odmłodzone oblicze, przytulenie... Dawna czy obecna godzina...

Jak pokonać dzielącą przestrzeń, a może, tak naprawdę, nic nie dzieli...

Nie rozumiemy do końca naszych spotkań, nie potrafię wytłumaczyć, ale czy jest taka konieczność?

„Ty też Go widziałaś, siedziałaś tam i rozmawialiście...”

Czy to coś znaczy?

Też tęsknię za dawnymi czasy, wracam, wspominam... Ale nie cofnę czasu, nie dam rady...


Tillo
komentarze [2]




Księga gosci

Jesteś gościem na mym blogu


O mnie


Dodaj do ulubionych


Archiwum

2007
lipiec (6)
wrzesień (1)
październik (4)
listopad (4)
grudzień (1)

2008
styczeń (2)
marzec (1)
maj (2)
czerwiec (1)
lipiec (1)
październik (1)

2009
marzec (1)
lipiec (1)

2010
marzec (1)



Ulubieni

drutskrob-skrobsavonne
lay by black-kuba
Content by shampati
Sznurki
ulubione
Facet...